Fair Play dla zachodniopomorskich firm

Szczeciński oddział terenowy Agencji Mienia Wojskowego otrzymał certyfikat „Przedsiębiorstwa FAIR PLAY”. Nagrody wręczono na uroczystej gali w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki.

Z naszego regionu nagrodzono łącznie 17 firm, a ze Szczecina dwie.

– Przyznanie tytułu „Przedsiębiorstwo FAIR PLAY” potwierdza rzetelność firmy i dbałość o właściwe relacje we wszystkich istotnych obszarach i dziedzinach funkcjonowania przedsiębiorstwa – uważa Jerzy Kochański dyrektor szczecińskiego oddziału agencji, który odbierał nagrodę w Warszawie.

Tytuł „Przedsiębiorstwo FAIR PLAY” przyznawany jest w celu promocji etyki w biznesie i działalności gospodarczej, rozumianej jako zespół norm rzetelnego postępowania we wzajemnych relacjach przedsiębiorców z klientami, kontrahentami, pracownikami, wspólnikami oraz społecznością lokalną, władzą lokalną i samorządową, działań zgodnych z obowiązującym prawem i powszechnie przyjętymi normami społecznymi. Ostatnio podobną nagrodę (Innowatorów) otrzymała szczecińska firma rozwijająca aplikację „Lokalizacja telefonu” skierowaną do rodziców chcących sprawdzić gdzie znajduje się ich pociecha.

Laureaci Statuetek „Przedsiębiorstwo Fair Play”

  • WZ EUROCOPERT Sp. z o.o. Szczecinek
  • Miejskie Wodociagi i Kanalizacja Sp. z o.o. Koszalin Certyfikaty
  • ELEKTRO-EKO Fijalkowska-Zabielska Sp. J. Kolobrzeg
  • GPT Sp. z o.o. Koszalin
  • Produkcja i Handel Wyrobów Gumowych „LENDER” Z. Lender, M. Lender, K. Lender, H. Bartodziej, J. Bartodziej Szczecin
  • Pyrzyckie Przedsiębiorstwo Komunalne Sp. z o.o. Pyrzyce
  • STYL-BET Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Jurewicz i Paradowski Sp. J. Drawsko Pomorskie
  • Zakład Kamieniarski „LASTRICO” Jan Zietek Police

W piątek w sali Kongresowej Pałacu Kultury w Warszawie rozdano tegoroczne certyfikaty Przedsiębiorstwa Fair Play. W zachodniopomorskim przeważały firmy z byłego koszalińskiego, w całej edycji – z podkarpackiego. Idea programu ma wieloletnią tradycję. Wywodzi się od ogłoszonego w 1992 r. przez Krajową Izbę Gospodarczą konkursu „Business Fair Play Award”. Celem programu jest promocja etyki w działalności gospodarczej, rozumianej jako zespół norm postępowania we wzajemnych relacjach przedsiębiorców z kontrahentami, klientami, pracownikami, wspólnikami oraz społecznością i władzą lokalną oraz państwową.

– Bardzo się cieszę, że doceniono nas – nie krył wzruszenia tuż po otrzymaniu certyfikatu Jan Lemparty dyrektor Pyrzyckiego Przedsiębiorstwa Komunalnego. – Z drugiej strony, na wynik złożyła się praca wszystkich pracowników, ich zaangażowanie w firmę i jej dobry wizerunek na zewnątrz.

Do tegorocznej edycji zgłosiło się z całej Polski ponad 600 przedsiębiorstw. Po pierwszym etapie, regionalnym, część firm odpadła. W Warszawie certyfikaty z województwa zachodniopomorskiego odebrało 21 firm.

– Mam satysfakcję, że to już drugi rok pod rząd zostaliśmy nagrodzeni – mówi z satysfakcją Jan Ziętek z polickiego Zakładu Kamieniarskiego „Lastrico”. – Na pewno podnosi to prestiż firmy, choć tytuł mało jest doceniany w naszym województwie. Tak przynajmniej było w roku ubiegłym. W innych regionach, co wiem po rozmowach z kolegami z branży, doceniany jest przez władze samorządowe, u nas niedostrzegany.

Przedsiębiorstwa oceniane są w programie dwuetapowo – na poziomie regionalnym, a później ogólnopolskim. W komisjach oceniających firmy zasiadają przedstawiciele administracji i samorządów gospodarczych, banków i instytucji finansowych, uczelni, organizacji przedsiębiorców, ZUS i organów podatkowych.

– Zasłużyliśmy na ten certyfikat ciężką pracą – mówi bez żenady Marcin Reichert z firmy EMKO s.c. – Już w czasie przygotowań i badań nas przez audytorów certyfikatu odczuliśmy, że jesteśmy doceniani przez wszystkich. Mam nadzieję, że po otrzymaniu certyfikatu, to się nie zmieni.

Wyszedł po papierosy…

Policjanci z Komisariatu I Policji w Koszalinie zatrzymali na gorącym uczynku mężczyznę, który włamał się do samochodu i chciał zabrać z niego radio. Piotr P. w ciągu kilku miesięcy okradł 11 aut.

Wczorajszej nocy dyżurny koszalińskiej komendy telefonicznie otrzymał informację, że młody mężczyzna włamuje się do zaparkowanego na ulicy samochodu marki Audi 80. We wskazane miejsce natychmiast wysłał policjantów, którzy zatrzymali włamywacza siedzącego wewnątrz pojazdu. Miał on już przygotowane do zabrania radio samochodowe i kilka innych przedmiotów o łącznej wartości 320 złotych. Piotr P. został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie.

W toku czynności policjanci ustalili, że mężczyzna wyszedł do sklepu nocnego po papierosy. Zabrakło mu pieniędzy, więc włamał się do VW Golfa, z którego zabrał radio. Kilka chwil później dostał się do wnętrza Audi 80 zaparkowanego na sąsiedniej ulicy i tam zatrzymali go policjanci. Okazało się, że Piotr P. od lipca do listopada 2008 roku dokonał jeszcze 9 innych kradzieży i włamań do samochodów zaparkowanych na terenie Koszalina. Skradzione z nich przedmioty szybko sprzedawał, a ich łączna wartość sięgnęła niemal 15 tysięcy złotych.

Piotr P. ma 22 lata i jest mieszkańcem Koszalina. Był już karany za przestępstwa narkotykowe. Tydzień temu został zatrzymany za posiadanie amfetaminy. Za kradzieże i włamania grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

14-letni włamywacz (proszę zwrócić szczególną uwagę na wiek oskarżonego w porównaniu do innych nieletnich: jak różne może być w tym wieku podejście do tematu nieletnich) z Pomorzan Szczecińscy policjanci pracujący nad sprawą włamań do piwnic, które miały miejsce na Pomorzanach, zatrzymali 14-letniego Rafała B. Nieletni został wytypowany na podstawie policyjnych informacji oraz rysopisowi sprawcy kradzieży podanego przez świadków. W trakcie rozmowy 14-latek przyznał się do włamań, a przy okazji „pochwalił się” licznymi innymi przestępstwami. Decyzją Sądu nieletni zostanie umieszczony w ośrodku wychowawczym.

Chłopiec trafił do Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii w Szczecinie, ponieważ jego prawna opiekunka, nie radziła sobie z krnąbrnym nastolatkiem. Przed miesiącem został on zatrzymany przez policjantów podczas ucieczki z ośrodka. W rozmowie z funkcjonariuszami nieletni przyznał się do popełnienia wielu przestępstw na terenie Pomorzan. Najczęściej włamywał się do piwnic, skąd kradł złom oraz elementy i narzędzia metalowe, które sprzedawał później w skupie złomu. Ukradł również przewody elektryczne z warsztatu samochodowego oraz okradł kiosk z papierosów. Zdarzało mu się również urywać lusterka z samochodów zaparkowanych przy ulicach Dunikowskiego i Powstańców Wlkp. Co gorsza, nastolatek zaczął popełniać przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, ma już na swoim koncie groźby karalne i usiłowanie rozboju. W tej sytuacji policjanci zatrzymali Rafała B. i skierowali sprawę do Sądu Rodzinnego i Nieletnich w Szczecinie i jego decyzją zostanie on umieszczony w ośrodku wychowawczym. Sprawa jest rozwojowa, postępowanie prowadzi Komisariat Policji Szczecin-Śródmieście.

Podinsp. Maciej Karczyński „Sprytny” 14-latek 14-latek od kilku miesięcy okradał swoją ciocię. Nazbierało się tego prawie 14 tys. zł. W trakcie rozpytania przyznał się goleniowskim policjantom do kradzieży. Teraz nieletnim zajmie się Sąd Rodzinny. Jak ustalili policjanci, 14-latek często odwiedzał swoją ciocię. Pewnego razu zauważył gdzie ona chowa pieniądze pochodzące z prowadzonej przez nią działalności gospodarczej. Postanowił podbierać pieniądze swojej cioci. Do pierwszej kradzieży doszło około 6-ciu miesięcy temu. Zabrał 50 zł a potem jeszcze kilka razy po 50 – 100 zł. Około miesiąca czasu temu zabrał z utargu zwitek banknotów.

Kupił sobie za to motor do jazdy na motocrossie za kwotę 4500 zł jednak jak oświadczył po dwóch dniach skradziono mu go z parkingu. Postanowił więc kupić sobie skuter za 2700 zł., a także kask, okulary i buty motocrossowe. Okazało się, że skuter także został mu skradziony. W trakcie prowadzonego postępowania mundurowi ustalili , że zakupił on jeszcze Laptopa oraz telefon komórkowy. Kilka dni temu ukradł jeszcze cioci 4 tys. zł, które wydał na „swoje potrzeby”, jak oświadczył część tych pieniędzy zgubił. Materiały w tej sprawie zostaną przesłane do Sądu Rodzinnego w Goleniowie, który podejmie decyzję o dalszym losie 14-latka.

Tajemnicze zegary

Jakiś czas temu pisałem o Szczecińskich zegarach: część 1 i część 2. Dziś czas na część trzecią, ostatnią. Zapraszam.

W 1972 r. Cefarm postawił na pl. Grunwaldzkim wielki neon. Wówczas to zasłonięto stary zegar, który przez wiele lat z niewielkimi przerwami odmierzał czas klientom znajdującej się tu jedynej apteki od 1928 r…

Zegar odkryto przypadkowo w lipcu 2003 r., gdy neon likwidowano. Nadal miał autentyczny cyferblat, wskazówki i obudowę. Opiekę nad renowacją zegara przejęli wówczas Miłosz Ciesielski i Paweł Mazur z firmy Kielart Konserwacja Zabytków. Zmieniono jedynie napęd, jako że dawniej zegar kontrolowany był przez zegar matkę, umieszczoną wewnątrz apteki. W jego miejsce wstawiono napęd elektryczny sterowany radiowo sygnałem DCF 77 pochodzącym z nadajnika radiowego w Meinflingen niedaleko Frankfurtu nad Menem. Zainstalowała go firma Ostar Electronics.

Drugi, podobny zegar wisiał jeszcze po wojnie na kamienicy przy ul. Jagiellońskiej, ale został przez kogoś ukradziony.

Kościelne i inne

W XIX w. na większości wież kościelnych zamontowano zegary. Do dziś pozostało ich bardzo mało. Jeden jest na Niebuszewie, na kościele przy ul. Słowackiego, drugi na katedrze, kolejny na wieży portowej przy wjeździe do Szczecina.

Następny – i chwała tu ks. Aleksandrowi Ziejewskiemu, proboszczowi kościoła pw. Jana Chrzciciela przy ul. Bogurodzicy – zaczął żył na nowo po 60 latach w czerwcu tego roku. Stary mechanizm został zniszczony podczas nalotów alianckich. Nowy wyregulowany według zegara atomowego we Frankfurcie nad Menem, ma prawo późnił się o sekundę na sto lat. Zegar ma tarcze z każdej strony wieży. órednica każdej z nich liczy ok. dwóch metrów. Zegar wykonała ta sama firma z Poznania, której zegary zainstalowano w katedrach poznańskiej i gnieźnieńskiej, a także kościołach w Nowosybirsku i Togo w Afryce.
Odnowiony zegar chodzi też na murach liceum nr 7 przy ul. Jana Styki i w budynku ekonomii Uniwersytetu Szczecińskiego, umieszczony na wieży starego budynku przy ul. Mickiewicza. Może wybijał godziny i melodię Gaudeamus Igitur. Wiele jednak szczecińskich czasomierzy czeka na swoje odkrycie i renowację. Był może w dobie komórek z wmontowanymi chronometrami i powszechnymi zegarkami naręcznymi te publiczne nie są już potrzebne. Czy oby na pewno? Zabytki też można byłoby zburzył, a jednak cały świat je pielęgnuje, a ludzie najchętniej zwiedzają nie nowe osiedla, a wiekową zabudowę miast. One, jak i stare zegary, po prostu mają duszę.

Zegary zamkowe

Ostatnio pisałem o Szczecińskich Zegarach. Dziś czas na drugą część. Zapraszam.

Szczecinianie najczęściej oglądają zegary w Zamku Książąt Pomorskich.

Od strony dziedzińca, na Wieży Zegarowej umieszczono szesnastowieczny zegar z mechanizmem wykonanym w 1693 r. przez mistrza Kacpra Nitardy. W internecie, gdzie znajduje się wzmianka o mistrzu, przekręcono jego nazwisko na Kacper Ritard z Drawska. Prawdopodobnie jednak nie pochodził z Drawska, a ze Szwecji, choł jest to informacja nie do końca historycznie potwierdzona.

Mało kto wie, że w Szczecinie znajduje się również drugi zegar tego mistrza. Muzeum Miasta kupiło go 11 lat temu od państwa Szumskich z Choszczna. Jak znalazł się tam, tego nawet oni nie wiedzieli. Po prostu był w ich domu.
– Podobnie jak wiele innych eksponatów, tak i ten udało się nabył dzięki finansowej pomocy Towarzystwa Przyjaciół Szczecina – mówi Anna Bartczak z muzeum. – Towarzystwo sponsorowało też kupno dwóch cennych obrazów, które niegdyś były własnością szczecińskich muzeów.

Na wewnętrznej ścianie Skrzydła Wschodniego zamku znajduje się relief erekcyjny z 1538 r. Nad nim zegar słoneczny z fragmentem sentencji Hipokratesa: VITA BREVIS… (ars longa, tempus praeceps, experimentum pericu-losum, iudicium difficile (Życie krótkie… (sztuka długotrwała, sposobnośł przemijająca, doświadczenie niebezpieczne, sąd trudny).
Drugi słoneczny zegar umieszczono na Skrzydle Zachodnim, w górnej partii elewacji. Tu znaleźł można sentencję Horacjusza: CARPE DIEM… (…quam minimum credula postero) czyli UŻYWAJ DNIA… (jak najmniej ufając przyszłości). De facto – Julian Tuwim zwykł przekręcał powyższe słowa na KARPIA ZJEM.

Nieznane zegary słoneczne

Przedwojenna starówka mogła pochwalić się kilkunastoma zegarami słonecznymi, które dość precyzyjnie odmierzały czas. Ich zdjęcia można znaleźć w internecie m.in. na stronie Migrod.com.pl. Dziś koślawo odnawiane i bardzo wolno kamieniczki tylko kształtem przypominają stare budowle. O zegarach architektom, którzy nakreślili ich wizje, nawet się nie śniło.

Niegdyś zegar słoneczny znajdował się na ścianie przychodni przy al. Wojska Polskiego. W miarę upływu lat został zasłonięty przez bujnie rosnące tu dzikie pnącza.

Podobny los spotkał zegar umieszczony na starym domku, znajdującym się na rogu ulic Wawrzyniaka i Kr. Korony Polskiej. Dom powstał w roku 1872 wybudowany prawdopodobnie przez akcyjne towarzystwo budowlane Westend. Wówczas to na trójkątnym frontonie nad oknami umieszczono piękny zegar słoneczny ozdobiony smokiem z rozpostartymi skrzydłami.

Dom ten wypatrzył przed wieloma laty znany przewodnik Czesław Piskorski, który długo zabiegał o objęcie domu opieką konserwatorską. W końcu mu się to udało. Jakież było moje zdziwienie, gdy pytając Miejskiego Konserwatora Zabytków o zegar słoneczny na baśniowym domu przy Kr. Korony Polskiej 20, otrzymałem zaskakującą mnie odpowiedź.

– Obiekt nie jest wpisany do rejestru – stwierdziła Małgorzata Jankowska, miejski konserwator zabytków. – Obowiązek renowacji i opieki spoczywa na właścicielu obiektu, a konserwator może tylko w zależności od możliwości pomóc.
Ten przepiękny choł bardzo zaniedbany dom jest zabytkiem. Podobnie jak resztki zegara, który można jeszcze dziś poddał renowacji. Miasto, którego służby nie chcą wiedzieł nic o przeszłości i zabytkach, na miano miasta nie zasługuje. Był może rację miał więc były prezydent Jurczyk nazywając je wioską z tramwajami. Ps. mam nadzieję jeszcze opublikować część trzecią: ta jednak pojawi się najwcześniej za miesiąc, dwa.

Szczecińskie zegary

Adam Michnik po śmierci trafił do nieba. U bram spotykał św. Piotra, który oprowadził go po niebie. Michnika zaintrygowały zegary rozmieszczone w ogromnej ilości po całym nieboskłonie. Spytał o nie św. Piotra:

Co to są za zegary i czemu wskazują różne godziny?

Każdy człowiek ma taki zegar, którego wskazówki przesuwają się do przodu z każdym kłamstwem – usłyszał w odpowiedzi. Z chwilą urodzin zegar każdego człowieka wskazuje godzinę 12. Widzisz, tu mamy przykładowo zegar Matki Teresy, który wciąż wskazuje godzinę 12.

A gdzie są zegary polityków ?

Ich zegary robią za wentylatory w holu głównym.

Zapomniany zegar rzemieślników

Szczecin pozbawiony jest chronometru, który odmierzałby czas miasta i żyjących w nim ludzi. Nie ma zegara, pod którym umawialiby się zakochani i biznesmeni, pędzący wiecznie za pieniędzmi. Te nieliczne, które udało się zachował i odrestaurował, nie przyciągają wzroku, a te zapomniane niszczeją, chowając się coraz głębiej w szufladach ludzkiej pamięci.

Jednym z najstarszych i zachowanych jeszcze zegarów szczecińskich, który przetrwał w dobrym stanie wojnę, jest czasomierz umieszczony na budynku ZDZ przy placu Kilińskiego. Przed wojną mieściła się tu Szkoła Rzemiosła, której absolwenci skonstruowali ten chronometr.

To największy zegar szczeciński. Dwanaście wielkich kul przypomina piłki i może dlatego przez dziesięciolecia rozpalają wyobraźnię dzieci. Owymi kulami oznaczono godziny. Tuż po wojnie zegar odmierzał precyzyjnie czas, wydzwaniając pełne godziny. Świadkowie tamtych dni twierdzą, że działał jedynie bardzo krótko. Dosłownie przez pierwsze miesiące, kiedy jeszcze na Niebuszewie mieszkali Niemcy. Wkrótce jednak stanął.

Stanisław Bakierowski, który w latach 50. pracował w Szkole Odzieżowej przy pl. Kilińskiego wspominał kiedyś, że zegar zamierzano uruchomił w roku 1956. Niestety okazało się wówczas, że znikły części jego maszynerii rozszabrowane przez zbieraczy metali kolorowych. Pomysł szybko zarzucono, choł mogli je dorobił uczniowie zasadniczej szkoły zawodowej, którzy nie takie rzeczy robili wówczas na zajęciach.

– Jakoś nikt nie kwapił się zabrał za reperację zegara – wspomina Jan Osiński, prezes ZDZ. – Później, na początku lat 80. pomysł wrócił i zaczęto szukał zegarmistrza, który wykonałby pracę. Długo nie można było znaleźł odpowiedniego fachowca. W końcu trafił się, coś tam zrobił i zegar zaczął chodził. Wkrótce jednak ponownie stanął.

Gdy magistrat zainstalował na swoim budynku nowoczesny zegar, złośliwcy mówili: – Urzędnicy dbają, by przypadkiem nie został w pracy minuty dłużej, niż trzeba. Jakie by nie były wówczas intencje władz miasta, nigdy nie zadbały o zegar na ZDZ.

Pewien optymizm do historii zapomnianego zegara wnosi fakt przejęcia części obiektów ZDZ przez Uniwersytet Szczeciński.

– Staramy się w ministerstwie o pieniądze na remont budynków – przyznaje prof. Ryszard Borówka, dziekan Wydziału Nauk Przyrodniczych US. – Myślę, że pierwszą transzę powinniśmy otrzymał już w przyszłym roku, ale zostanie wykorzystana na remont wnętrz. Elewację i renowację zegara przeprowadzimy w drugiej kolejności, co był może nastąpi w 2015 r.