Okrągły spór ma 20 lat - część 2
część pierwsza tutaj
Dodaje też na temat tych, którzy w czambuł potępiają cały okrągły stół i jego uczestników:
- A gdzie oni wszyscy byli podczas strajków szczecińskich w 1988 roku. Jak zające kryli się pod miedzą, a dziś mordy drą. A przy okrągłym stole kupiliśmy niepodległość bardzo tanio, o czym nikt dziś nie chce pamiętać.
Wszyscy uczestnicy podkreślają, że w owym czasie niemal całe ówczesne społeczeństwo nie było skłonne do protestu.
- Przystąpienie do okrągłego stołu ze wszystkimi jego wadami i konsekwencjami było jedyną możliwością przejęcia władzy - twierdzi Artur Balazs.
- Bez względu na to, po której stronie ktoś stał, wszyscy zdawali sobie sprawę, że musi dojść do wzajemnych negocjacji - mówi Maciej Manicki. - Bez względu na opór materii.
- Władza nie miała poparcia społecznego, ale dysponowała potencjałem do pacyfikacji - podkreśla Andrzej Milczanowski. - Z drugiej strony społeczeństwo nie chciało czynnych protestów.
Sytuacja była taka, że pozostało tylko dogadanie się. Zgadzam się z Lechem Wałęsą, który chciał uchwycić przyczółek. I tak się stało i to wykorzystaliśmy.