Były prezydent Szczecina

część pierwsza tutaj

- Milczanowski był jedynym więźniem, którego Wałęsa odebrał pod bramą, gdy wychodził - dodaje Ewaryst Waligórski. - Wziął go i rozmawiali.

- A znasz kulisy, bo ja znam - mówi Durski. - Merkel opisał rozmowę. Nagrał to ostentacyjne odebranie Milczanowskiego z więzienia szwagier mecenasa Siły-Nowickiego. Myśmy na Andrzeja czekali na dworcu w Szczecinie z kwiatami, a SB-ecja przejęła go w Stargardzie Szczecińskim, by nie doszło do spotkania z nami. Jaki był podtekst? Ja wówczas chodziłem jako negocjator od Mariana do Lecha. Pytałem też o Milczanowskiego. Wałęsami mi na to: Daj już se spokój z tym mecenasem, to my klasa robotnicza. A z kolei podczas rozmowy z Milczanowskim usłyszałem o Marianie: Daj sobie z nim spokój, on już się nie liczy.

Jurczyk nie został zaproszony do obrad przy okrągłym stole. Ma o nich nie jednoznaczne zdanie:

- Jeżeli chodzi zasadę, to bez względu czy byłby to stół okrągły czy kwadratowy, to byłem za tym, żeby rozwiązywać polskie problemy przy stole, a nie do siebie strzelać. Krwi się w Polsce dosyć nalało. Trzeba było jednak wziąć pod uwagę to, że komuniści słabli. Oni czuli, że to ich ostatnie chwile i chcieli uniknąć społecznego wybuchu. A jednocześnie pragnęli stworzyć korzystny układ dla siebie. Nie tak dawno Kiszczak powiedział w jednym z programów, jak to było dogadane. Od razu podzielili się władzą. Opozycja miała nic nie zarzucać komunistom, a oni Solidarności. Kontrakt do parlamentu: 2/3 komuniści, a 1/3 niezależni. Gdy Wałęsa z doradcami popili z Kiszczakiem w Magdalence to mu obiecali, że nie będzie żadnych rozliczeń, wywalania na bruk, rozliczeń itd. Żaden włos nikomu z głowy nie spadnie. To była zdrada wartości sierpniowych. Wałęsa i jego doradcy zapomnieli o obietnicach składanych narodowi, ale nie zapomnieli o umowie z komunistami, którą skrzętnie później przestrzegali. Okrągły stół, był to postęp, ale kosztem całego pokolenia zwykłych ludzi, których sprzedano w kontrakcie. Żeby nie było, wyeliminowano nie tylko mnie, ale również innych cieszących się uznaniem przywódców Solidarności jak Janka Rulewskiego, Jurka Kropiwnickiego, Seweryna Jaworskiego i tych wszystkich, których nie można było kupić.