Morski Szczecin
Żegnaliśmy i witaliśmy w Szczecinie wielkich żeglarzy.
Miasto żyło morzem bardziej, niż inne metropolie położone tuż nad brzegiem Bałtyku. Miasto, nie jak dziś, czuło wówczas realny związek z morzem, statkami, żeglugą i jachtingiem."Głos" był patronem budowy jachtu regatowego "Spaniel", na którym kpt. Kazimierz Jaworski wziął udział w V Atlantyckich Regatach Żeglarzy Samotnych w 1976 r. Wybudowano go w prężnie działającej wówczas stoczni jachtowej im. Leona Teligi. Jaworski zajął 3 miejsce na 125 uczestników.
Gazeta była też inicjatorem uroczystych powitań żeglarzy wracających z rejsów, na które przychodziły tak duże tłumy, ze trudno to dziś sobie wyobrazić. Przykładowo Szczecin za namową "Głosu" witał kpt. Krzysztofa Baranowskiego, który na jachcie "Polonez" jako pierwszy Polak uczestniczył w IV regatach OSTAR, a później na tym jachcie opłynął kulę ziemską. Do dziś żyje budowniczy jachtu, Władysław Gardas, który mówi, że powstał on dzięki staraniom żony Piotra Jaroszewicza, Alicji Solskiej, o czym wówczas nie wolno było pisać.
- To ona, jak żaden przed tym polityk, interesowała się każdym szczegółem jachtu i jego wyposażenia, wykazując przy tym duże znawstwo tematu - wspomina Gardas. - Potrafiła wejść do środka, do zęzy, pytać o jakość materiałów i martwić się, czy jacht da sobie radę podczas największych sztormów. To była wspaniała kobieta.
Przez wiele lat funkcjonował w "Głosie" dział morski, którego pierwszym szefem był Andrzej Babiński. To jego dziennikarz, Bogdan Czubasiewicz przysyłał relacje z długich rejsów na rybakach, pokazując ciężką pracę ludzi morza i pisząc później książki na ten temat. Tu redagowany był też poniedziałkowy dodatek do "Głosu" - Gospodarka Morska. W gazecie zaś funkcjonowała stała rubryka "W morskim regionie". "Głos" jako pierwszy uruchomił też dodatek "Wieści z wybrzeża", który przekształcił się później w bardzo czytany przez wczasowiczów nad morzem "Głos na lato".