Musiałem przechytrzył Hunów
Obradujący w Kołomyi, a następnie w Kutach rząd polski po stwierdzeniu "bezsilności wobec połączonych sił niemieckich i radzieckich" w nocy z 17 na 18 wrze nią przekroczy granicę rumuńską. Wraz z nim wielu żołnierzy i oficerów. Oficerów ostrzegano, że pozostanie na terenie zajętym przez Sowietów skończy się w najlepszym przypadku wywózką na Sybir, co potwierdziło się i to w dużo czarniejszym scenariuszu. Ogółem do Rumunii, na Węgry, Litwę i Łotwę przedostało się w przybliżeniu 83 tysiące żołnierzy i oficerów polskich. Nie mniej w kraju nadal walczono.
Przykładem losy Wojciecha Damsa, który służy w baterii przeciwlotniczej na Helu jako celowniczy. Dzięki jego namiarom bateria strąci a kilka niemieckich samolotów. O napa ci Rosjan na Polskę żołnierze broniący Helu dowiedzieli się od swoich dowódców. Nie zaskoczy o ich to. Gdzie podświadomie wszyscy spodziewali się tego ataku. Rosjanie nie byli przyjaciółmi, a pamięć mordów z lat wojny polsko-bolszewickiej nadal by a wieża. Mimo wiadomości, że dwaj współdziałający ze sobą wrogowie najeżdżają kraj, a zachodni sojusznicy nic prócz obiecywanek nie robią, morale w ród jednostek broniących Helu nadal by o wysokie. Nawet wówczas, gdy 2 października dowództwo zmuszone został o z powodu braku amunicji podał się.
- Wiedziałem wówczas, że muszę dostał się do Francji lub Anglii, by dalej walczył. Musiałem znaleźć jakiś sposób, by przechytrzył Hunów - opowiada 93. letni dziś pułkownik Wojciech Dams. - Znałem świetnie niemiecki. Niemcy pytali, w jakiej jednostce s użyłem. Nie byłem głupi, odpowiedziałem, że byłem sanitariuszem. Wysłali mnie więc na kurs medyczny. Później trafi em do Francji, a jak po lądowaniu Aliantów w Normandii trafi a się okazja, znalazłem się ponownie w polskim wojsku.
Uwaga - cykl artykułów składa się z ośmiu części:
Trauma 17 września
Musiałem przechytrzyć Hunów
Serce mówiło zostań
Niemiecka niewola
Widłami do drzwi
Przygotowania w Rosji
Pogrom 52 dywizji strzelców
Zamiast podsumowania