Nasze akcje
Nie było roku, w którym "Głos" nie prowadziłby kilkunastu różnych akcji. Jedne błahe, drugie ważne, kolejne śmieszne, a inne tragiczne, bo zgodne z poleceniami partyjnymi.
Najważniejsze dla Czytelników i regionu były te, które były własną inicjatywą redakcyjną, dziennikarzy.Już 20 lutego 1957 r. zaczęliśmy batalię o opuszczone miasta: "Nowe Warpno - miasto które czeka na wskrzeszenie". Ruszaliśmy też sprawy naprawdę duże, jak odbudowa stoczni i apele o jej szybkie, ponowne uruchomienie: "Wulkan". Przybliżaliśmy też małe miejscowości i ich słowiańską historię oraz bitwy, które tu się toczyły. Pierwszym z cyklu wielu materiałów: "Był bój pod Cedynią" (5 sierpnia 1959 r.). Nie obyło się jednak bez ulegania ówczesnej modzie i gustom. Przykładem reportaż Piotrowskiego będący adaptacją prozy Marka Hłaski z 30 lipca 1959 r.: "Trzy waciaki nad morzem".
To "Głos" wymyślił pierwszą loterię, później znaną z Toto Lotka i Lotto. W 1957 r. patronowaliśmy nadawaniu nazw barom mlecznym w Szczecinie. Z tej okazji ruszyła pierwsza Wielka Loteria Fantowa "Lotto-Głos". Później przyszłe inne, zawsze z cennymi nagrodami dla Czytelników. W 1972r. zaproponowaliśmy pierwsze dwa konkursy z cyklu wielu, które cyklicznie organizowaliśmy. "Gra o 100 tysięcy" - konkurs dla brygad budowlanych. Chodziło o wybudowanie w ciągu roku 100 tysięcy izb mieszkalnych. Mieszkań bardzo wówczas brakowało. Dostrzegliśmy też, że wiele dzieci nie dojada. To my wymyśliliśmy akcję "Operacja - mleko". Zainicjowaliśmy też pisanie wspomnień szczecinian ("Dzieje szczecińskich rodzin z XX wieku").
Andrzej Babiński przez wiele lat walczył o odbudowanie zburzonego teatru i zachowanie historycznego kształtu starego miasta. Teatru do dziś nie ma, ale stare-nowe miasto powoli powstaje. Nina Pieńkowska uparła się, ze nad ulicą Wielką (dziś Kardynała WEyszyńskiego) musi być kładka dla pieszych. I jest.
Wprawdzie wisi na nim reklama naszych kolegów po piórze z "Kuriera Szczecińskiego", ale pomysł był nasz.