Niemiecka niewola

Walczy dalej. Do niewoli niemieckiej dostał się dopiero 4 października pod Rawą Ruską. Kilka miesięcy później, w kwietniu 1941 r. uciekł z obozu. Nocami przedziera się do Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie - jak mówi a obozowa fama - zorganizowały się oddziały partyzanckie. Tu nawiązał kontakt z łączniczką pierwszego partyzanckiego oddziału "Błyskawicy", Wacławą Starostecką. W Armii Krajowej walczy do końca wojny, do chwili, gdy przyszedł rozkaz z Londynu, by rozformował oddziały.

Na wschodzie nie mógł i nie chciał został. Widział, co Rosjanie i ukraińskie bandy robiły z Polakami. Jego starszego brata Kazimierza powiesili nogami w dół na belce stropowej i tak długo bili pa kami, aż skonał. Jeszcze w oddziale koledzy opowiadali o Ukraińcach, którzy aresztowane kobiety w ciąży, żony polskich oficerów, przerżnęli piłami na pół. Jego siostra Stanisława, żona porucznika Klemensa Kota, służącego w 26 pułku piechoty we Lwowie, została wywieziona na Sybir.

Uciekł na "dziki zachód", jak wówczas określano Szczecin. Tu pierwszy rektor organizowanej Akademii Lekarskiej (dziś Akademii Medycznej), prof. Jakub Węgierko, udzieli mu schronienia zatrudniając jako szofera. Znali się jeszcze z Lublina, skąd profesor również w obawie przed Rosjanami uciekł do Szczecina.

De facto - pan Jan by przed laty najbardziej cenionym w całym województwie blacharzem, który powypadkowy samochód potrafi wyklepał z taką maestrią, że przed lakierowaniem niemal nie trzeba by o nakładał szpachli. Żartuje, że tę zdolność ma w genach po ojcu, Józefie, który by we Lwowie ślusarzem.

Uwaga - cykl artykułów składa się z ośmiu części:

Trauma 17 września
Musiałem przechytrzyć Hunów
Serce mówiło zostań
Niemiecka niewola
Widłami do drzwi
Przygotowania w Rosji
Pogrom 52 dywizji strzelców
Zamiast podsumowania