Odbijaliśmy nastroje szczecinian
Dziennikarze "Głosu" przez 60 lat byli zawsze przy najważniejszych wydarzeniach w regionie. Nierzadko też przy tym, co działo się też w Polsce. Gazeta sama też podejmowała różnego rodzaju akcje. Naśladowane później przez inne media.
Byliśmy też dla ogólnopolskich gazet źródłem informacji o morzu. "Głos" podkreślał wówczas w każdym niemal numerze morskość Szczecina. I patronował wszystkiemu, co z morzem się wiązało.
Mało kto dziś pamięta, że 1 sierpnia 1950 r. wydaliśmy pierwszy egzemplarz naszej mutacji w Koszalinie. "Głos Koszaliński" wychodził jako mutacja "Głosu Szczecińskiego" przez ponad rok. W 1952 r. nakazem kacyków z jedynej słusznej wówczas partii, Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, odebrano nam koszalińskie wydanie.
Część koszalińską otrzymał Komitet Wojewódzki PZPR w Koszalinie. Była to decyzja komitetu centralnego tej partii.
Straciliśmy 1/3 Czytelników (rozchodziliśmy się wówczas w liczbie 49 tys. egzemplarzy), a straty odrabialiśmy do lat pięćdziesiątych. Czytelnicy nas nie zawiedli. W 1959 r. czytało nas już 63 tys. osób.Po latach nastąpił przysłowiowy powrót do macierzy i obecnie "Głosy" szczeciński i koszaliński są pod jednym kierownictwem i w jednej spółce "Media Pomorskie", w której jest też słupskie wydanie ("Głos Pomorza").