Stymulującym dla nich jest hasło: będą zabierać działki.

W szczecińskiej rzeczywistości zbiegły się dwie sprawy. Pierwsza - to niefortunny projekt jednej z partii politycznych, która zaproponowała likwidację Polskiego zwuązku działkowców, oddanie działek pod władanie gmin, które zadecydują, czy działki i które zlikwidują. A jak zlikwidują, nie dadzą ani grosza odszkodowania. Druga - wstępna przymiarka Biura Planowania Przestrzennego Szczecina, które zaproponowało likwidację prawie połowy działek. Nie od razu, bo jest to tylko projekt, który musi znaleźć się w planie zagospodarowania przestrzennego, ten zaś być zatwierdzony przez radnych miasta.