Szczecin - na pierwszym miejscu
Najważniejszą wiadomością przez całe lata była ta, która mówiła o Szczecinie.
Same tytuły, to jakby historia miasta w pigułce (1949 r.): "Jak się śpieszysz - to jedź statkiem Odrą ze Szczecina do Gryfina". To był początek walki gazety o stałe i bezpieczne połączenie drogowe z Gryfinem. Udało się, droga powstała, dziś niestety postrzegana, jako relikt, na którym powstają długie korki. "Port szczeciński zmienia oblicze", "Szczecin przyszłości rozbudowywuje się wzdłuż Odry", "Szczecin w najbliższej przyszłości - miasto zieleni - miasto zabytków - miasto na europejskim szlaku".
Cieszyliśmy się z rosnącej roli portu i miasta: "Szczecin - morskim oknem na świat Czechosłowacji". Po latach okazało się, że w 1989 r. w okresie przemian gospodarczych i politycznych zniszczono to czeskie okno. Pisaliśmy o tym w latach dziewięćdziesiątych, ale nowe elity władzy miały to gdzieś.
Były też tytuły śmieszne, barokowe, ale odzwierciedlające ówczesny stan piśmiennictwa: "Witajcie domokrążców kultury - przyjaźnijcie się z łącznikiem PBO", "Dróżnik Sierpiński pisze wiersze, a gromada Kania wysyła stypendystów na naukę do Szczecina". To była duża różnica jakościowa wobec wcześniejszych materiałów, które głównie walczyły o socjalizm i szukały dywersantów (1949r.): "Jak bogacz wiejski Chorelik bezczelnie wyzyskuje najemnych robotników". Tego rodzaju partyjne teksty na zlecenie nasilały się do 1956 r.