Tajemnicze zegary

Jakiś czas temu pisałem o Szczecińskich zegarach. Dziś czas na część trzecią, ostatnią. Zapraszam.

W 1972 r. Cefarm postawił na pl. Grunwaldzkim wielki neon. Wówczas to zasłonięto stary zegar, który przez wiele lat z niewielkimi przerwami odmierzał czas klientom znajdującej się tu jedynej apteki od 1928 r…

Zegar odkryto przypadkowo w lipcu 2003 r., gdy neon likwidowano. Nadal miał autentyczny cyferblat, wskazówki i obudowę. Opiekę nad renowacją zegara przejęli wówczas Miłosz Ciesielski i Paweł Mazur z firmy Kielart Konserwacja Zabytków. Zmieniono jedynie napęd, jako że dawniej zegar kontrolowany był przez zegar matkę, umieszczoną wewnątrz apteki. W jego miejsce wstawiono napęd elektryczny sterowany radiowo sygnałem DCF 77 pochodzącym z nadajnika radiowego w Meinflingen niedaleko Frankfurtu nad Menem. Zainstalowała go firma Ostar Electronics.

Drugi, podobny zegar wisiał jeszcze po wojnie na kamienicy przy ul. Jagiellońskiej, ale został przez kogoś ukradziony.

Kościelne i inne

W XIX w. na większości wież kościelnych zamontowano zegary. Do dziś pozostało ich bardzo mało. Jeden jest na Niebuszewie, na kościele przy ul. Słowackiego, drugi na katedrze, kolejny na wieży portowej przy wjeździe do Szczecina.

Następny – i chwała tu ks. Aleksandrowi Ziejewskiemu, proboszczowi kościoła pw. Jana Chrzciciela przy ul. Bogurodzicy – zaczął żył na nowo po 60 latach w czerwcu tego roku. Stary mechanizm został zniszczony podczas nalotów alianckich. Nowy wyregulowany według zegara atomowego we Frankfurcie nad Menem, ma prawo późnił się o sekundę na sto lat. Zegar ma tarcze z każdej strony wieży. órednica każdej z nich liczy ok. dwóch metrów. Zegar wykonała ta sama firma z Poznania, której zegary zainstalowano w katedrach poznańskiej i gnieźnieńskiej, a także kościołach w Nowosybirsku i Togo w Afryce.
Odnowiony zegar chodzi też na murach liceum nr 7 przy ul. Jana Styki i w budynku ekonomii Uniwersytetu Szczecińskiego, umieszczony na wieży starego budynku przy ul. Mickiewicza. Może wybijał godziny i melodię Gaudeamus Igitur. Wiele jednak szczecińskich czasomierzy czeka na swoje odkrycie i renowację. Był może w dobie komórek z wmontowanymi chronometrami i powszechnymi zegarkami naręcznymi te publiczne nie są już potrzebne. Czy oby na pewno? Zabytki też można byłoby zburzył, a jednak cały świat je pielęgnuje, a ludzie najchętniej zwiedzają nie nowe osiedla, a wiekową zabudowę miast. One, jak i stare zegary, po prostu mają duszę.