Zegary zamkowe

Ostatnio pisałem o Szczecińskich Zegarach. Dziś czas na drugą część. Zapraszam.

Szczecinianie najczęściej oglądają zegary w Zamku Książąt Pomorskich.

Od strony dziedzińca, na Wieży Zegarowej umieszczono szesnastowieczny zegar z mechanizmem wykonanym w 1693 r. przez mistrza Kacpra Nitardy. W internecie, gdzie znajduje się wzmianka o mistrzu, przekręcono jego nazwisko na Kacper Ritard z Drawska. Prawdopodobnie jednak nie pochodził z Drawska, a ze Szwecji, choł jest to informacja nie do końca historycznie potwierdzona.

Mało kto wie, że w Szczecinie znajduje się również drugi zegar tego mistrza. Muzeum Miasta kupiło go 11 lat temu od państwa Szumskich z Choszczna. Jak znalazł się tam, tego nawet oni nie wiedzieli. Po prostu był w ich domu.
– Podobnie jak wiele innych eksponatów, tak i ten udało się nabył dzięki finansowej pomocy Towarzystwa Przyjaciół Szczecina – mówi Anna Bartczak z muzeum. – Towarzystwo sponsorowało też kupno dwóch cennych obrazów, które niegdyś były własnością szczecińskich muzeów.

Na wewnętrznej ścianie Skrzydła Wschodniego zamku znajduje się relief erekcyjny z 1538 r. Nad nim zegar słoneczny z fragmentem sentencji Hipokratesa: VITA BREVIS… (ars longa, tempus praeceps, experimentum pericu-losum, iudicium difficile (Życie krótkie… (sztuka długotrwała, sposobnośł przemijająca, doświadczenie niebezpieczne, sąd trudny).
Drugi słoneczny zegar umieszczono na Skrzydle Zachodnim, w górnej partii elewacji. Tu znaleźł można sentencję Horacjusza: CARPE DIEM… (…quam minimum credula postero) czyli UŻYWAJ DNIA… (jak najmniej ufając przyszłości). De facto – Julian Tuwim zwykł przekręcał powyższe słowa na KARPIA ZJEM.

Nieznane zegary słoneczne

Przedwojenna starówka mogła pochwalić się kilkunastoma zegarami słonecznymi, które dość precyzyjnie odmierzały czas. Ich zdjęcia można znaleźć w internecie m.in. na stronie Migrod.com.pl. Dziś koślawo odnawiane i bardzo wolno kamieniczki tylko kształtem przypominają stare budowle. O zegarach architektom, którzy nakreślili ich wizje, nawet się nie śniło.

Niegdyś zegar słoneczny znajdował się na ścianie przychodni przy al. Wojska Polskiego. W miarę upływu lat został zasłonięty przez bujnie rosnące tu dzikie pnącza.

Podobny los spotkał zegar umieszczony na starym domku, znajdującym się na rogu ulic Wawrzyniaka i Kr. Korony Polskiej. Dom powstał w roku 1872 wybudowany prawdopodobnie przez akcyjne towarzystwo budowlane Westend. Wówczas to na trójkątnym frontonie nad oknami umieszczono piękny zegar słoneczny ozdobiony smokiem z rozpostartymi skrzydłami.

Dom ten wypatrzył przed wieloma laty znany przewodnik Czesław Piskorski, który długo zabiegał o objęcie domu opieką konserwatorską. W końcu mu się to udało. Jakież było moje zdziwienie, gdy pytając Miejskiego Konserwatora Zabytków o zegar słoneczny na baśniowym domu przy Kr. Korony Polskiej 20, otrzymałem zaskakującą mnie odpowiedź.

– Obiekt nie jest wpisany do rejestru – stwierdziła Małgorzata Jankowska, miejski konserwator zabytków. – Obowiązek renowacji i opieki spoczywa na właścicielu obiektu, a konserwator może tylko w zależności od możliwości pomóc.
Ten przepiękny choł bardzo zaniedbany dom jest zabytkiem. Podobnie jak resztki zegara, który można jeszcze dziś poddał renowacji. Miasto, którego służby nie chcą wiedzieł nic o przeszłości i zabytkach, na miano miasta nie zasługuje. Był może rację miał więc były prezydent Jurczyk nazywając je wioską z tramwajami. Ps. mam nadzieję jeszcze opublikować część trzecią: ta jednak pojawi się najwcześniej za miesiąc, dwa.